W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


Czar par – wycieczka rowerowa w tandemie

Opublikowano: 2014-04-23
Wiosenne wycieczki rowerowe.
Ból ramion i mokre od potu plecy pod ważącym 5 kg plecakiem. Zdenerwowanie i zmęczenie – ciągnie mnie już 20-sty kilometr! Brzmi jak udana wycieczka we dwoje? No cóż… scenariusz był zupełnie inny.

Najsłabsze ogniwo
Drużyna jest tak mocna, jak mocne jest jej najsłabsze ogniwo. Znasz to powiedzenie? Pewnie tak, ale zastanawiasz się, co ono ma wspólnego z rowerową wycieczką. Otóż bardzo dużo! Nikt nie każe Ci oczywiście traktować Twojej drugiej połówki jak zawodnika, ale pamiętaj, że wyprawa ma być przyjemnością dla Was obojga. Dostosuj długość trasy i jej tempo do słabszego z Was. Wybierając się pierwszy raz w sezonie – 10 km będzie zupełnie wystarczającym dystansem do pokonania. No chyba, że chcesz zniechęcić Swoją partnerkę do aktywności fizycznej i następnym razem jechać z kumplem…

To nie wyścigi
Kochasz rywalizację? Lubisz czuć prędkość? To świetnie – ale może nie dzisiaj! Na wycieczkę we dwoje lepsze będą tereny typowo rekreacyjne, ścieżki rowerowe wśród zieleni, a nie mijające Was samochody. Ostre podjazdy pod górę lub szybkie przejazdy po szosie zostaw sobie na inny raz!

Wszechstronny partner
Tak jak w szpilkach nie idziesz pobiegać, a adidasów nie ubierasz do sukienki (choć wg ostatnich trendów i to podobno jest w modzie), tak nie jedź na wycieczkę za miasto na rowerze miejskim. Do wypadów w tak zróżnicowane tereny najlepsze będą uniwersalne modele crossowe. Na nich wygodnie pokonasz drogę asfaltową, pagórek i leśną grząską ścieżkę. Z jednej strony niski opór toczenia, z drugiej dobra przyczepność, przede wszystkim zaś amortyzacja i wygoda nawet podczas bardzo długich wycieczek. Pamiętaj tylko, że ten ważniejszy partner jedzie obok…

Pamiętaj! Nie jesteś tragarzem…
Kanapki, kocyk, termos z kawą, no i krem – przecież może być słońce. A i jeszcze książki – zrobimy sobie przecież jakąś przerwę? Koniecznie weź jeszcze aparat – Twoja komórka nie robi takich fajnych zdjęć! Skądś to znasz? Każdy mężczyzna chce zaimponować swojej partnerce, ale może niekoniecznie poprzez wiezienie na plecach ogromnego bagażu. Wiadomo, że to Ty jesteś silniejszy i cięższe rzeczy trafią na Twój rower – ale bez przesady! Tym razem wykaż się swoją męskością… mówiąc wyraźnie: nie!

…a Ty księżniczką!
Twój partner jest silny, męski i z uśmiechem na ustach weźmie do plecaka wszystko, co sobie zażyczysz – nawet sałatkę od teściowej. Myślisz, że ten uśmiech jest szczery? Twój mężczyzna nie chce okazywać słabości, ale wycieczka powinna być dla niego przyjemnością, a nie kolejnym treningiem cross fit’a. Nie każ mu targać na plecach termosu, książki, soku i kilograma jabłek. Ogranicz bagaż do minimum – nie wybieracie się na koniec świata! Twój partner ma być towarzyszem wycieczki, rozmowy, przewodnikiem, a nie bagażnikiem.

Ekwipunek w wersji kieszonkowej
Coś jednak musicie ze sobą zabrać. Podstawą jest woda – najlepiej w bidonie umieszczonym w specjalnym uchwycie zamontowanym tak, by napój był zawsze pod ręką. Dodatkowo czekolada lub batony energetyczne, kurtki przeciwdeszczowe w razie gorszej pogody, no i niezbędnik rowerzysty – pompka, dętka, łyżka i zestaw kluczy.

Czas na przerwę!
Reszta ekwipunku zależy od planu Waszej wycieczki. Jedziecie nad jezioro? Szkoda nie skorzystać z ciepłej wody i pięknej pogody. Jeżeli planujecie popływać albo i nie planujecie, ale jesteście bardzo spontaniczni, spakujcie specjalne lekkie ręczniki turystyczne. Ważą kilkaset gramów, zajmują mniej miejsca niż najmniejsza kobieca kosmetyczka, a chłoną wilgoć i mają rozmiar tradycyjnego ręcznika. Do tego schną dużo szybciej!

Podczas całodniowego wypadu na pewno zgłodniejcie, same przekąski mogą nie wystarczyć. Obiadu raczej nie radzimy taszczyć ze sobą na plecach! Może w okolicy, do której się wybieracie jest jakaś fajna knajpka, która warto odwiedzić? Z pewnością będzie to dodatkowa atrakcja wycieczki i kilka kg mniej wiezionego na plecach bagażu.

Zrzuć to na rower
Gdzie umieścić ekwipunek, żeby było najwygodniej? Budowa roweru daje kilka możliwości zrzucenia na niego dodatkowego balastu. Z przodu roweru można umieścić koszyk – to miejsce będzie idealne do przewożenia prowiantu. Tył zaś to przestrzeń dla cięższych rzeczy. Możesz przymocować je bezpośrednio do bagażnika albo włożyć do specjalnie zamocowanych sakw. Sakwy to bardzo pakowne i, co ważne, nie przeszkadzające w ruchu rozwiązanie.

Plecak z klimą
Jeżeli jesteś uparty i koniecznie chcesz plecak, wybierz taki, który sprawdza się również przy jeździe na rowerze. Dobrze, żeby miał pasek zapinany na biodrach i dodatkowo taki, który zapina się na wysokości piersi. Dzięki temu plecak nie będzie ruszał się nawet na nierównościach, a dodatkowo ciężar bagażu będzie mniej uciążliwy. Co jeszcze? Żeby zminimalizować pocenie się, wybierz model z dobrym systemem wentylacyjnym, czyli m.in. elementami z przewiewnej siatki. Dobrą cyrkulację powietrza na plecach zapewniają plecaki, które poprzez system nośny złożony z siatki rozpiętej na lekkim stelażu nie przylegają szczelnie do pleców. Dobrze, żeby model miał także dużo kieszonek, uchwytów (np. na kask) oraz był przygotowany na ewentualny deszcz (pokrowiec przeciwdeszczowy). Niezwykle wygodną opcją są także modele z camelbakiem, czyli miejscem na bukłak z wodą. Pojemnik kończy się elastyczną rurką, więc pijesz, kiedy chcesz – bez ściągania plecaka czy schodzenia z roweru.

Fot. Kellys Bike
IP



Facebook
 

COUNT:33