W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


MasterChef odcinek 13. Walka o finał

Opublikowano: 2013-11-24
MasterChef - sezon 2., odcinek. 13.
W słonecznym Maroko odbyła się ostateczna rozgrywka w walce o finał. Jako pierwszy do domu musiał wrócić Daniel Hucik. Kto jako kolejny oddał fartucha?

Z najlepszej czternastki zostały już tylko cztery osoby: Diana, Beata, Charles i Maria. W Maroku przeżyli przygodę życia: skosztowali nowych potraw, poznali wspaniałych ludzi, egzotyczne przyprawy i tradycyjne desery. Tydzień temu ta czwórka przygotowała idealny kuskus i nikt nie odpadł z programu. Uczestnicy bardzo się polubili, nawiązały się między nimi  przyjaźnie, a teraz musieli stanąć naprzeciwko siebie w walce o finał. Tylko trzy osoby wyszły z tej walki zwycięsko.

Runda pierwsza
Uczestnicy mieli za zadanie w ciągu dziewięćdziesięciu minut przygotować przystawkę i danie główne, których „sercem” będzie Maroko. Wtedy jurorzy przypomnieli, że Beata w ostatniej konkurencji przygotowała najlepszy kuskus za co jak się okazało, dostała iście królewską nagrodę.  Beata Śniechowska z Wrocławia jako pierwsza została finalistką programu. Mogła usiąść i bezpiecznie obserwować zmagania kolegów. Maria, Diana i Charlie musieli walczyć z własnymi słabościami, stresem i presją musieli, a oprócz tego z  temperaturą, gdyż w słońcu było czterdzieści siedem stopni na plusie, a kucharze gotowali na środku placu, w pełnym słońcu.

Maria jak zwykle miała dobry pomysł, ale jak zwykle również problemy z czasem. Charlie po mistrzowsku przygotował warzywa, ale zamiast duszy Maroka chciał dodać francuski dodatek przed czym przestrzegło go jury. Diana od początku miała wszystko pod kontrolą i jej danie najbardziej oddawało marokańskiego ducha, gdyż postawiła na prostotę. Brakowało jej jednak pewności siebie. Ocenie jury pierwszy poddany został Charlie, który od początku miał problemy z marokańską kuchnią. Jego przystawka, czyli roladki z cukinii, faszerowane kozim serem, były dobre, jednak  mało marokańskie. Diana przygotowała marokański tażin z keftą jagnięcą w sosie pomidorowym z jajkiem za co zebrała same pochwały.  Maria na przystawkę podała torcik z grillowanych warzyw z jajkiem na twardo, ale była ona  nijaka, tłusta i bez zapachu, a do pysznego gołębia niepotrzebnie dodała czarny ryż, co skrytykowali wszyscy jurorzy. Wszystkie potrawy miały wady i zalety. Najlepiej poradziła sobie Diana i to ona dołączyła do Beaty.

Runda druga
W finale pozostało już tylko jedno miejsce. Maria i Charles musieli walczyć o nie w dogrywce. Ich zadaniem było przygotować marokański deser w sześćdziesiąt minut. Obydwoje zdecydowali się na ciasteczka, jednak dla Charlesa było to wyzwanie, gdyż desery to jego pięta achillesowa. Drugie finałowe zadanie było jeszcze trudniejsze od pierwszego. Do oceny jako pierwszy zgłosił się Charli, który strasznie bał się opinii jurorów.  I jak okazało się słusznie, gdyż jego wypiek nie zachwycił jurorów, którzy stwierdzili, że stanowczo wolą jego wytrawne dania.  Dodatkowo Michel Moran stwierdził, że olbrzymim błędem było podanie świeżych owoców z suszonymi. Maria ponownie wykonała fatalną dekorację i jej danie nie wyglądało estetycznie. Ale smak tradycyjnych, marokańskich ciastek  zapewnił jej miejsce w finale. To było jedno z najtrudniejszych pożegnań, gdyż Charlie był wesoły, uwielbiany przez pozostałych uczestników i jurorów, a przede wszystkim niezwykle utalentowany, co niejednokrotnie pokazał w programie. Tym samym do finału trafiły same panie: Beata, Maria i Diana i to one będą walczyć o tytuł MasterChefa!

Justyna Lutecka
(justyna.lutecka@dlalejdis.pl)

Fot. TVN



Facebook
 

COUNT:32