W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


MasterChef odcinek 6. Śladami Magdy Gessler - mistrzyni kuchni!

Opublikowano: 2013-10-06
MasterChef - sezon 2., odcinek. 6.
Odtworzenie arcytrudnego przepisu Magdy Gessler i walka z podrobami - to zadania, z którymi uczestnicy musieli walczyć w dzisiejszym odcinku.

Kto z tej walki wyszedł zwycięsko, a kto musiał oddać fartucha?

Warsztaty z Mistrzem kuchni
Poprzeczka w programie idzie coraz bardziej w górę. W dzisiejszym odcinku adepci gotowania musieli zmierzyć się z potrawą przygotowaną przez pierwszą polską Mistrzynię kuchni - samą Magdę Gessler. Pierwszy raz w programie popisała się Ona swoimi umiejętnościami i pokazała, co tak naprawdę potrafi. W kuchni MasterChefa postanowiono wrócić do korzeni i przygotować  kołduny litewskie według tradycyjnego przepisu. Magda Gessler zręcznie i powoli pokazała jak najpierw przygotować mięso i idealne ciasto. Do tego podała sos lubczykowy. Przepis zaprezentowała tylko raz. Stwierdziła, że jeśli jej się nie powiedzie, to sama odda fartucha. Uczestnicy byli zachwyceni idealnym, gotowym, ciepłym daniem. Ich entuzjazm jednak zbladł, kiedy dowiedzieli się, że na przygotowanie farszu, zagniecenie ciasta, zrobienie sosu i zlepienie dziesięciu sztuk kołdunów, będą mieli tylko czterdzieści pięć minut. Aby wykonać to zadanie młodzi kucharze musieli być bardzo dobrze zorganizowani, gdyż ciążyła nad nimi presja upływającego czasu. Trzeba było też wykazać się doskonałą pamięcią, aby niczego nie zapomnieć dodać i wszystko przygotować w dobrej kolejności. Podczas pracy wyszło kilka problemów. Diana, Jarek i Maria mieli problem z czasem, a Paweł nie schłodził farszu. Jurorzy cały czas obserwowali stanowiska i na tej podstawie wybrali trzy najlepsze i trzy najgorsze potrawy.

Do tych, którym się nie powiodło trafili Paweł, Jarek i Ania.  Ich kołduny były wybrakowane, ciasto źle wyrobione, nie ugotowane i wizualnie nie zachwycały.  Kilka osób jednak wyczuło smak i to co jest najbardziej istotne w kołdunach. Pierwszą z nich była Maria, a oprócz niej również Beata oraz Daniel. Zwycięstwo powędrowało w ręce Daniela, od którego zależał los innych w kolejnej konkurencji.

Podroby na stół!
Zadaniem Daniela Hucika było spośród jedenastu produktów wybrać jeden dla siebie, a pozostałe dziesięć przyporządkować kolegom. Podczas rozdawania podrobów, Daniel tryskał poczuciem humoru i do każdego produktu dodawał zabawny komentarz. I tak na przykład Dianie kazał chwycić „byka za jaja”, a bardzo mądrej Beacie dał do przygotowania móżdżek. Pozostały uczestnikom przypadły: Joli grasica cielęca, Ani antrykot wołowy, Marii polędwica wieprzowa, Pawłowi serce świni, Jarkowi nerki cielęce, Krzyśkowi ozór wołowy, Charlesowi policzki cielęce, Leszkowi górkę cielęcą, a dla siebie wybrał wątróbkę cielęcą. Na przygotowanie spektakularnej potrawy mieli godzinę i piętnaście minut. Niestety wielu uczestników nie wiedziało jak sobie poradzić z otrzymanym produktem. W najgorszej sytuacji znaleźli się Krzysztof, który całkowicie nie rozumiał produktu, Paweł, który nie miał pomysłu na potrawę, a także Charles, który podczas smażenia zapomniał doprawić danie. Również Beata po godzinie czasu zmieniła koncepcję, gdyż stwierdziła, że tarta, którą przygotowywała jest bez smaku.

Jurorzy spróbowali każdej z potraw i na tej podstawie wybrali najgorszych. Daniel, który sam dla siebie wybierał produkt, przygotował wątróbkę cielęcą na szalotkach z karmelizowanymi jabłkami i pieczonym bakłażanem. Jurorom niestety nie smakowało, gdyż zbyt intensywne smaki dodatków zabiły bohatera. Głównym zarzutem dla Krzysztofa było to, że w swojej potrawie do sosu zużył aż całą butelkę wina, a jego ozory były gumiaste. Leszek przygotował smaczną potrawę ze „średniej półki”, ale banalną. Maria, która dostała prezent od Daniela, podała polędwicę wieprzową faszerowaną pieczarkami ze spaghetti warzywnym. Tym daniem nie wykorzystała szansy, aby ponownie zabłysnąć. Charles, który na talerzu przygotował „uśmiech cielęcy”, zaskoczył jury duszonymi policzkami z musem z marchwi i sałatką warzywną.  Jako pierwszy mimo trudnego produktu doskonale sobie poradził. W przeciwieństwie do Ani, która mimo że już przygotowywała antrykot wołowy postanowiła eksperymentować, co nie wyszło jej na dobre. Michel Moran stwierdził, że albo jest szalona, albo po prostu nie potrafi gotować.  Nie popisała się również Jola, która grasice przygotowała na trzy sposoby. Jednak danie wyglądało tak nieapetycznie, że Magda Gessler nawet nie chciała spróbować. Szczęście nie uśmiechnęło się również do Jarka, który mimo dobrych dodatków, nie do końca usmażył nerki cielęce. Beata ostatecznie podała móżdżek w jajku i bułce tartej na toście. Michel poprosił jednak, aby uczestniczka przyniosła z pieca tartę, z której zrezygnowała. To danie, w przeciwieństwie do podanego wcześniej, zachwyciło zarówno Magdę Gessler, Michaela Morana jak i Anię Starmach. Paweł podał smażone serca z risotto i smażoną gruszką z tymiankiem. Jury było oburzone niewiedzą Pawła, który pokroił serca i zniszczył tak dobry podrób. Jako nieliczna na oklaski w tym odcinku zasłużyła Diana, która jak stwierdziła Ania Starmach, z czegoś ohydnego, przyrządziła coś pięknego i przede wszystkim smacznego. I to właśnie ona wraz z Beatą i Charlesem znaleźli się w najlepszej trójce. Jednak ostatecznie cała konkurencja należała do Charlesa, który stanął na najwyższym stopniu podium. Tym razem nie było najgorszej trójki. Jury stwierdziło, że dwie osoby przygotowały potrawy niejadalne. I byli to Paweł i Krzysztof. To ten pierwszy ostatni raz gotował w programie i musiał oddać fartucha.

Z programu na program poprzeczka jest stawiana coraz wyżej i coraz mniej uczestników radzi sobie z poprawnym wykonaniem zadań. W kolejnym odcinku uczestnicy również nie będą mieli łatwo, gdyż będą musieli gotować dla ambasadorów Meksyku, Belgii i Grecji.

Justyna Lutecka
(justyna.lutecka@dlalejdis.pl)

Fot. TVN / Jacek Wrzesiński



Facebook
 

COUNT:31