„Mąż zastępczy” – recenzja

Opublikowano: 2020-06-03
Recenzja książki „Mąż zastępczy”.
Książka z gatunku „łatwych, szybkich i przyjemnych”. Lektura sympatyczna, wesoła i pełna uroku, idealna na odstresowanie lub na podróż.

Piotra poznajemy, gdy analizując swoje życie stwierdza, że jest życiowym nieudacznikiem. Zdrada żony, a następnie jej odejście i rozwód zupełnie go zaskakują. Kolejnym ciosem jest rzucenie swojej pracy, gdyż okazało się, że to szef był kochankiem jego żony. Mimo że Piotr jest świetnym fachowcem, pracowitym, dokładnym, wytrwałym i uczynnym człowiekiem, ma problem ze znalezieniem pracy w swoim zawodzie. Dodatkowo ciągle nie może poradzić sobie z odejściem żony. Kiedy sąsiadka prosi go o pomoc w pracach domowych wpada na pomysł założenia własnej firmy o nietypowej nazwie. Decyduje się nazwać ją „Mąż zastępczy”, aby wynajmować się do męskich prac domowych oraz innych zadań, które zlecą mu klientki nie posiadające w domu męskiej ręki. Z czasem to zajęcie staje się dla niego czymś więcej niż tylko pracą, wykorzystywaniem swoich umiejętności i zarabianiem na życie. Ma możliwość poznawania różnych kobiet i doświadcza wielu ciekawych historii. Ma nadzieję, że będzie mógł zrozumieć kobiecą psychikę (w tym własną żonę). Nowa praca pochłania całe jego nowe życie.

Przewrotna nazwa kojarząca się dość dwuznacznie kryje w rzeczywistości ciekawego człowieka, przed którym otwiera się wiele drzwi z różnymi ciekawymi historiami. Zlecenia czasem są typowe, standardowe, a czasem zabawne, dziwne i intrygujące. W książce znajdziemy dużo elementów z poczuciem humoru, a lekkie pióro autorki i kreacje bohaterów powodują, że jest ona jeszcze ciekawsza.

Przez całą fabułę patrzymy na wydarzenia męskimi oczami głównego bohatera oraz poznajemy jego klientów, jak również ich perypetie życiowe. Należy zaznaczyć, że oprócz opisów codzienności pracy pana Piotra znalazły się w niej również jego wewnętrzne rozterki i przemyślenia. Na początku poznajemy go jako rozczarowanego życiem, nieszczęśliwego człowieka, jednak praca sprawia, że staje się silniejszy i potrafi lepiej radzić sobie ze swoimi słabościami.

W trakcie poznawania lektury nie doświadczymy nudy, bowiem czyta się ją w szybkim tempie, a zakończenie jest ciekawe i zaskakujące. Dodatkowo autorka operuje lekkim, prostym językiem. Jest to przyjemna książka, którą jak najbardziej polecam ją na popołudniowy odpoczynek i poprawę humoru.

Ewelina Makoś
(ewelina.makos@dlalejdis.pl)

Joanna M. Chmielewska, „Mąż zastępczy”, Wydawnictwo MG, Kraków 2014.



Facebook
Reklama
 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat

COUNT:29