W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


Mężczyzna, który sprząta.

Opublikowano: 2011-07-25
Porada dla kobiet, jak nakłonić partnera do pomocy w obowiązkach domowych i porządkach.
Bądźmy optymistkami i załóżmy, że na dzień dzisiejszy sytuacja mężczyzn parających się robótkami domowymi, zmierza ku lepszemu.

Nie zmienia to jednak faktu, że w wielu związkach, większość obowiązków spoczywa wciąż na barkach kobiety…


Celem życia kobiet, u których tego typu podział obowiązków domowych obowiązuje na co dzień, jest: przekształcić lesera w doskonałą „kurę domową” w wersji męskiej, czyli dobrego partnera. Wielka transformacja w dużej mierze zależy od nastawienia, jakie przyjmiesz w tej wielkiej grze o porządek, a przede wszystkim jakość waszego życia.


Chcesz zmiany? Zacznij od przyznania mu dwóch podstawowych praw: prawa do błędów – będzie się cieszył, ale będzie wdzięczny; prawa do nauki – zadowolenie nieco spadnie, ale… też będzie ci wdzięczny.


Po pierwsze: wskazówki

Sprawa zasadnicza: zasypywanie głowy naszego ukochanego gazylionem wskazówek, instrukcji i „dobrych rad” w stylu „tak to się robi”, mija się z celem. Umówmy się, że ty wiesz, co i jak trzeba robić, ponieważ jesteś szybsza, sprawniejsza, dokładniejsza, itp… Lecz nie przypominaj o tym facetowi. Pozwól mu robić po swojemu. Jeśli jest z niego rzeczywiście „prawdziwy mężczyzna”, wie, jakie cuda potrafi zdziałać trening. Może być, że i popełni kilka błędów, lecz później – uwierz w to głęboko – będzie wiedział, jakim sposobem biała bielizna stała się różowa.


Po drugie: dopieszczenie męskiego ego

Chciałabyś, aby wykazywał większe zainteresowanie stanem porządkowym waszego gniazdka? Połechtaj jego ego i nagradzaj dobrym słowem zawsze, gdy w „dobro ogółu” włoży określoną dozę wysiłku. Chwal go. A co! Niech się cieszy. I wynagrodź czymś, co lubi – łakociem lub nieco większym niż zwykle schabowym. Albo drugim schabowym – jak wolisz. Tym sposobem skutecznie zmotywujesz go do częstszego angażowania się w sprawy porządkowe. Jeśli poczuje, że jest w czymś dobry (o czym bez wątpienia świadczy nadprogramowy schabowy), wykaże chęć udoskonalania się. Każdy facet chce być przecież mistrzem i „bohaterem w swoim domu”.


Po trzecie: bycie miłą procentuje

Szczerze zmęczyły cię już prośby o wyrzucenie śmieci? Mało oryginalne „tak, zaraz kochanie” przyprawia cię o gorzki grymas, ból głowy czy inne poważne palpitacje serca, skutkiem czego – zrozpaczona – po raz kolejny, beznamiętnie szurając laczkami, pokonujesz drogę do osiedlowego śmietnika? Może nie jesteś dostatecznie miła, może dyplomacji Ci brak…Pamiętaj: bądź uprzejma i możliwie „sympatyczna”, wychodząc z podobnym zapytaniem, prośbą, czy żądaniem. Ponadto – określaj się. Rzeczowo, konkretnie. W końcu to teraz, dokładnie w takim a takim momencie pragniesz, aby chłop oczyścił waszą jaskinię z haniebnych zanieczyszczeń. Doinformuj go (ma prawo nie wiedzieć), że „zaraz” czy „za chwilę”, to zamierzasz wskoczyć z nim do łóżka i obejrzeć wasz (a nawet jego) ulubiony serial. Albo w badmintona chciałabyś z nim pograć. Albo w bierki, chińczyka, statki… co tylko tam wspólnie lubicie. Powinno zadziałać. A jeśli nie dociera i tym sposobem…


Po czwarte: kroki ostateczne

Męski ród w głębi swego męskiego ducha domaga się godnego traktowania, uznania i podkreślania ich „zdatności” do użycia. Facet ma być praktyczny i on sam już o tym dobrze wie. Tylko udaje, że jest inaczej. Dla wygody. Jeśli zatem wciąż lekceważy twoje prośby o pomoc, użyj przysłowiowego kija i przedstaw mu zarys konsekwencji jego wykastrowanego z estetycznego pomyślunku postępowania i … nie rób nic. Ale to dosłownie – NIC. Nie bój się, nie robiąc nic też da się żyć. Wbrew pozorom.


Przykładowo: prosiłaś o zrobienie zakupów ze skutkiem żadnym? Niech cię zabierze na kolację do restauracji, knajpy, gdziekolwiek, gdzie on – rzecz jasna – za jadło zapłaci. Nie wpadnie nigdy na pomysł wstawienia prania? Ależ spokojnie, bez obaw. Przyjdzie chwila, gdy zabraknie mu czystych gaci. Ergo: pozna skutki nicnierobienia, zmuszony będzie poznać i przyczyny.


Ok, zejdź na sekundę ze swojego kochanego bałaganiarza i postaraj się spojrzeć nieco bardziej obiektywnie. Może sama kopiesz sobie dołek nadaktywnością manualną, dotyczącą porządków i zwyczajnie „czepiasz się”, szukając dziury w całym. Pedantka z ciebie nadwrażliwa? I to być może.
Dlatego postaraj się czasami, choć przez chwilę nie robić nic mimo, że stan faktyczny waszego lokum, jak na twój gust, domaga się tego. Daj mu czas na pomyślunek. Poczekaj… może sam zbierze naczynia ze stołu. Ty w tym czasie pooglądaj telewizję, obdzwoń wszystkie możliwe koleżanki, pobaw się z Azorem. A nóż, widelec, łyżka, szklanka… wylądują w zlewie szybciej niż byś przypuszczała. I pozmywa je nawet. I wytrze. A po wszystkim jeszcze kawkę poobiednią zrobi. I sernik upiecze… I na nowo uświadomisz sobie, jakiego wspaniałego mężczyznę zesłał ci los. A że czasem skarpetki rzuci w kąt, zapomni co to odkurzacz i nie zmieni trocin chomikowi, choć w tym tygodniu jego kolej była… Kto by się tym wszystkim przejmował.


Iga Zakrzewska


Fot. Karolina Rosłanowska



Facebook
 

COUNT:32