W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


Pierwsze własne gniazdko

Opublikowano: 2012-08-29
Pierwsze własne mieszkanie.
Właśnie dostałaś pracę. Nieźle płatną w dodatku. Na duże zakupy z przyjaciółką już się udałaś, huczna impreza zaliczona. Może więc czas pomyśleć o własnym gniazdku?

Wynajem czy kupno na kredyt?
Jak na pierwszy raz, zdecydowanie lepiej wynająć mieszkanie. Dlaczego? Pomyśl sama – nigdy nie wiadomo, czy nie spotkasz mężczyzny swojego życia na drugim końcu świata, nie stracisz dopływu gotówki, aby spłacić kredyt za mieszkanie (jeśli w ogóle przyjdzie ci go dostać…). Wynajęte mieszkanie to mniejsze zobowiązanie, zwłaszcza, jeśli podpisujesz umowę na krótki czas. Ponadto oszczędzisz sporo pieniędzy na samym zakupie nieruchomości, urządzeniu go od podstaw. Jeśli natomiast nie masz żadnych problemów z finansami i twoja przyszłość wydaje się być zanadto stabilna – kup! Uwijanie sobie całkiem własnego gniazdka to sama przyjemność. Jeszcze milej jest, gdy mieszkanie zostaje z tobą na zawsze i możesz zapewnić w nim schronienie dla swojej przyszłej rodziny.

Centrum czy peryferie?
Miejsce, gdzie zamieszkasz, zależy oczywiście tylko od ciebie i twoich upodobań. Najważniejsze jednak jest to, czy miejsce zamieszkania ułatwia ci dojazd do pracy. Jeśli pracujesz w miejscu X, wybierz mieszkanie oddalone o góra dwie miejscowości. Poranne korki i koszty paliwa potrafią wykończyć nawet najbardziej odpornego i pracowitego człowieka. Jeżeli kwestia odległości od miejsca pracy jest rozwiązana, to najwygodniejszym i powszechnie lubianym rozwiązaniem jest zamieszkanie na przedmieściach, gdzie do najbliższego centrum jest kilkanaście minut komunikacją miejską, ale osiedle otoczone jest lasem, parkiem, polanką itd. Jednym zdaniem – natura za oknem, centrum w zasięgu ręki.

Ale najważniejsze…
…zastanów się dwa razy, zanim podejmiesz taką próbę usamodzielnienia się. Jeśli nie masz jeszcze ogromnej potrzeby zamieszkania bez rodziców lub z ukochanym chłopakiem, może warto jeszcze rok, dwa spędzisz „na garnuszku” rodziców, ale dokładając się do domowego budżetu? W końcu do przyjemnych rzeczy należą domowe obiadki u mamy, czy rodzinne pogaduchy z rana. Mało tego, wyprowadzając się, podejmujesz decyzję o „odcięciu pępowiny” – a to odbija się nie tylko na tobie, ale i również na twoich rodzicach. Tobie może być ciężko mieszkać w odosobnieniu od rodziców, a im po prostu przykro.

Anna Karbowniczek
(anna.karbowniczek@dlalejdis.pl)

Fot. sxc.hu



Facebook
 

COUNT:32