W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


Podział obowiązków w domu

Opublikowano: 2017-06-15
Podział obowiązków rodzinnych w domu.
Jedni uważają, że kobieta nadaje się tylko do kuchni, inni zaś doceniają to, co kobiety robią w domu i chętnie dzielą się obowiązkami.

Mieszkam sobie z rodzicami. Uczę się, wracam po szkole do domu, obiad czeka na stole. Zaczynam pierwszą pracę, mieszkam dalej u rodziców. Wracam z pracy, a u obiad wciąż, jak za dawnych czasów, czeka na stole. Pranie – mama zrobiła, bo dlaczego miałaby tego nie zrobić, skoro ma tyle czasu, jak jest w domu sama, kiedy wszyscy pracują. Wychodzę za mąż, wyprowadzam się. Zaczynam życie z mężem. Idę do pracy, wracam z niej, muszę ugotować obiad, wstawić pranie, posprzątać. I tak każdego dnia. Potem pojawia się dziecko, więc dochodzą kolejne obowiązki. Jak tu żyć, ja się pytam?

Właśnie dobre pytanie. Jak tu żyć, kiedy cały czas ktoś nas wyręczał, pomagał nam, a tu nagle taka rzeczywistość spada na nas jak grom z jasnego nieba. Znam takie przypadki. Nie mówię, że takie osoby są leniwe, ale sama mieszkałam z rodzicami i czasem też tak miałam, że mama robiła wiele rzeczy za mnie, bo uważała, że jak pracuję to może mnie wyręczać w prostych pracach domowych, które tak naprawdę powinny należeć też do mnie. Był to fajny czas, ale miałam świadomość, że przyjdzie taki dzień, kiedy będę musiała robić to wszystko sama i co wtedy? Wszystko można zorganizować, tylko wystarczy chcieć. Teraz cieszę się, kiedy to moi rodzice przyjeżdżają do mnie i mogę nad nimi trochę pochodzić. Nawet jak jadę do nich to też stoję przy kuchni z mamą, bo wiem, ile to czasu wymaga i sił, by przygotować obiad dla licznej rodziny. Teraz wiem, bo kiedyś nie zdawałam sobie do końca z tego sprawy. U mnie w domu panowały pewne zasady. Moi rodzice dzielili się obowiązkami i tak samo ja praktykuję to w naszym domu.

Nie pozwólmy sobie na to, by nasz mąż, partner wchodził nam głowę i zrobił z nas prawdziwe kury domowe. Angażujmy go w domowe obowiązki i przede wszystkim w wychowanie dzieci. U nas to wygląda tak, że ja opiekuję się jeszcze synkiem, ale nie oznacza to dla mnie tragedii i działam w domu mimo wszystko. Zarabiam też jakieś pieniądze i bardzo cieszę się z tego powodu. Codziennie gotuję, sprzątam, wychodzę także na długie spacery z dzieckiem i ktoś mi powie, że sama przyjemność i pewnie coś w tym jest, ale wszystko to  wymaga naprawdę dobrej organizacji. Wiem, że można i nie narzekam. Mój mąż pracuje 5, czasem 6 dni w tygodniu. Wychodzi rano, wraca wieczorem i co zostawiam dla niego? Ciepły obiad, kapcie i dobry film w telewizji? Tak to też, ale on także pomaga mi w domowych obowiązkach. Np. zakupy należą do niego. Ja ogólnie lubię, kiedy on je robi, bo ostatnio zakupy z dzieckiem nam nie wychodziły i połowa listy była niekupiona. Wyrzucanie śmieci to także jego codzienne zadanie. No i dziecko. Powrót taty do domu, to dla dziecka coś cudownego. Cały dzień spędził z mamą, więc spragniony ojca chce przy nim spędzić cały wieczór. Ja mam wtedy czas na samotną kąpiel czy ogarnięcie czegoś z rzeczy firmowych na spokojnie, kiedy chłopcy są sobą zajęci.

Nie wymagajmy od siebie za dużo, ale oczekujmy tyle, by każdy czuł się potrzebny i nikt nie czuł się wykorzystywany.

Monika Pawlak
(monika.pawlak@dlalejdis.pl)

Fot. pixabay.com



Facebook
Reklama
 

COUNT:33