W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


PS. Rodzina jest dla mnie najważniejsza - wywiad z Cecelią Ahern

Opublikowano: 2014-03-27
Wywiad z pisarką Cecelią Ahern.
Czy kariera pisarska miała stanowić odskocznię od życia codziennego, czy od razu celem było zarabianie?

Zarabianie nigdy nie było moim celem. Pisanie od zawsze było moim hobby! Kiedy skończyłam pisać „PS. Kocham Cię” miałam zaledwie 21 lat. Nie myślałam wtedy o karierze pisarki. Prawdę mówiąc, nie bardzo miałam pomysł na jakąkolwiek karierę, byłam świeżo po studiach i po prostu chciałam napisać o pewnej nurtującej mnie historii. Po sukcesie mojej debiutanckiej książki, wszystko potoczyło się samo.

Pani ojciec jest politykiem, siostra żoną muzyka bardzo znanej na świecie grupy Westlife. Czy pisanie książek miało umożliwić Pani odcięcie się od życia na świeczniku, w blaskach fleszy? Dom, gabinet, kominek i powieść sprzedana w lokalnej, małej księgarni? Światowy sukces i rozgłos „PS. Kocham Cię”, i przyszły „Stu Imion”, który z pewnością przebije sukces debiutu, to zaskoczenie czy realizacja skrupulatnego planu?
Zaskoczenie! Nie liczyłam na sukces, kompletnie o tym nie myślałam! Bardzo chciałam pisać, nie zastanawiałam się jednak nad tym, jakie to może mieć konsekwencje. Nie myślałam wtedy o uciekaniu od rzeczywistości. Pisanie jest dla mnie raczej sposobem na uporządkowanie mojego wewnętrznego chaosu, ułożenie moich myśli. Nie szukam ucieczki od świata, szukam w nim inspiracji.

Czy podczas pisania, myślała Pani o konsekwencjach, jakie mogły spotkać Pani ojca po ewentualnym, złym przyjęciu książki przez czytelników i krytyków? Nie bała się Pani, że będzie miał do czynienia z nieprzyjemnymi, drwiącymi komentarzami „Jesteś politykiem, a twoja córka pisze romansidła?”.
Mój ojciec ma wielu wielbicieli i wielu wrogów. Kiedy ukazała się moja pierwsza książka, powstał szum wokół nas. Jedni byli zachwyceni, inni krytykowali ojca i mnie. Pojawiały się negatywne komentarze. Czas jednak pokazał, że mój sukces nie był uwarunkowany sukcesem mojego taty. Czytelniczki na całym świecie czytają moje książki, nie wszystkie wiedzą, że jestem córką premiera. Kochają moje historie. I to jest ważne. Krytycy będą zawsze.

Pozostając w temacie sławy, skąd wzięły się wypowiedzi, że nie chce Pani żyć jak gwiazda? Po tak obiecującej młodości? Występ na „Eurowizji” mógł być przecież przepustką do światowej kariery. Jaka kobieta nie chce być znaną na całym świecie piosenkarką, celebrytką z pierwszych stron gazet, dopieszczaną na każdym kroku przez sztab stylistów?
Mam cudowną rodzinę, kochającego męża i dwójkę najwspanialszych dzieci na świecie. Do tego zawodowo mogę zajmować się tym, co uwielbiam – opowiadaniem historii. Czego mogłabym chcieć więcej?

Rozumiem, że potwierdza Pani słowa, że nie ma na świecie wartości cenniejszej niż rodzina.
Tak! Rodzina jest dla mnie niezwykle ważna!

Jakie inne książki o miłości poleciłaby Pani swoim czytelniczkom? Czy ma Pani jakieś swoje ulubione, które może stanowiły inspirację do rozpoczęcia kariery pisarskiej?
Mogę wskazać kilka książek, które uważam za niezwykłe: „The Tiny Wife and Born Weird” Andrew Kaufmana, „Pięć osób, które spotykamy w niebie” Mitcha Alboma, „Żona podróżnika w czasie” Audrey Niffenegger. Moimi ulubionymi autorami są: Lee Child i Karin Slaughter – tak, przyznaję, uwielbiam kryminały!

W wielu artykułach możemy przeczytać, że Pani nowa książka „Sto Imion” jest o wiele dojrzalsza niż znany na całym świecie debiut „PS. Kocham Cię”. Czy w Pani powieściach możemy odnaleźć cechy charakteru 21-letniej i obecnie 33-letniej Cecelii Ahern? Chciałaby Pani, żeby czytelniczki na całym świecie mogły dojrzewać razem z Pani powieściami i uczyć się na błędach bohaterów?
Nigdy nie wybieram tego, jaka będzie moja książka. Nie zastanawiam się nad stylem. Po prostu podążam za najsilniejszą ideą, która zaczyna dominować w moim umyśle. Postaci po prostu kształtują się w mojej głowie. Słyszę ich głosy, całą sobą czuję klimat tej opowieści. Nigdy nie wybieram konkretnego gatunku, konkretnego stylu czy charakteru postaci. Moje historie wynikają ze mnie. Musi zatem być tak, że zmieniają się wraz ze mną, dojrzewają. Czytelniczki, poznając moje historie, poznają mnie samą.

Zostawmy na chwilę pisarstwo. Kiedy zaczęła się Pani przygoda jako producentki telewizyjnej, serialowej? Sprzedała Pani prawa do ekranizacji „PS. Kocham Cię” przed serialem „Kim jest Samatha?”, czy to może serial stał się inspiracją do przygody z ekranizacją powieści?
Zawsze interesowałam się filmem i produkcją filmową. Dlatego bardzo ucieszyłam się, kiedy pojawiła się możliwość przeniesienia na ekran mojej powieści. Jestem bardzo dumna z filmu, który powstał na podstawie „PS. Kocham Cię”. Praca nad serialem „Kim jest Samatha?” to zupełnie inny rodzaj pracy. Ciekawe wyzwanie!

Gdyby stanęła Pani przed wyborem - bycie producentką lub pisarką, jaka byłaby odpowiedź?
Odmawiam odpowiedzi (śmiech). Pisanie jest moim żywiołem, co tu dużo mówić... (śmiech)

Patrząc w przyszłość, ma Pani plany inne, niż dotychczasowe zajęcia? Linia ubrań, bajki dla dzieci, poradniki dla par pragnących stworzyć szczęśliwy związek? Jest Pani otwarta na nowe wyzwania i propozycje?
Jestem otwarta. Nigdy nie wiadomo, co przyniesie życie. Na razie cieszę się tym, co jest!

Można powiedzieć o Pani - kobieta spełniona pod wieloma względami. Rodzinnym i zawodowym.
Zdecydowanie! Dziękuję wszystkim swoim czytelnikom – dajecie mi najwspanialszy prezent – dzięki Wam mogę robić to, co kocham!

Z Cecelią Ahern rozmawiała Joanna Kopeć
(joanna.kopec@dlalejdis.pl)
Autorka bloga http://frozenpenwarsaw.blogspot.com/

Fot. Muza, Akurat



Facebook
 

COUNT:32