W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


Wychowawcze kłamstwa rodziców

Opublikowano: 2016-01-27
Najczęstsze kłamstwa jakie rodzicie wmawiają swoim dzieciom.
Do prawdomówności rodzicom zazwyczaj w obecności dziecka daleko. Oto wybrane przykłady kłamstw i kłamstewek wychowawczych.

Aby dziecko było grzeczne, nie zadawało niepotrzebnych pytań, nie marudziło, miało wysokie poczucie własnej wartości, nabywało dobrych nawyków itp., rodzice nagminnie mijają się z prawdą. Najpopularniejszą fantazją serwowaną maluchom jest wmawianie im, że Święty Mikołaj przynosi co roku góry prezentów. W przekonywaniu pociechy do wiary w tę postać nie ma oczywiście niczego złego, niemniej każdy rodzic doskonale wie, że żadne sanie z reniferami nie wylądują na dachu domu, w którym mieszkają, a list napisany przez syna lub córkę nie trafi w ręce uwielbianego przez maluchy biskupa z pastorałem.

Kolejną bajką wciskaną dzieciom jest jakże częste pokazywanie na jakiś opuszczony, zaniedbany dom lub starą wiejską chatkę i straszenie potomstwa mieszkającą tam czarownicą. Czegóż w końcu się nie robi, by dziecko było spokojne przez pół dnia.

„Pięknie rysujesz” – mówimy też po wielekroć do naszej latorośli, choć doskonale wiemy, że bohomazy naszych skarbów w pewnym wieku naprawdę trudno nazwać czymś urzekającym.

Gdy szkrab towarzyszy nam w zakupach i domaga się coraz to nowych zabawek i gadżetów, opiekunowie zazwyczaj wymawiają się słowami: „nie mam przy sobie pieniędzy”, „wydałam już wszystko”, „kupimy ci to następnym razem”. Doskonale oczywiście wiemy, że ten „kolejny raz” to tylko taka obiecanka cacanka żeby uspokoić rozkapryszonego malucha. No ale jakoś przecież trzeba zachęcić dziecko do wyjścia z supermarketu.

„Zaraz wracam, kochanie” żegnamy się z naszym kilkulatkiem, nawet gdy wychodzimy z domu na kilka godzin lub cały dzień do pracy. Maluchy z reguły ciężko przeżywają rozstania, więc zrozumiałe jest, że chcemy zminimalizować im traumę rozstania i zwiększyć poczucie bezpieczeństwa.

„Jak nie będziesz grzeczny, mama cię zostawi”, „jak się nie uspokoisz, pan kierowca wyrzuci cię z autobusu”, „jak się nie pospieszysz, wyjdziemy bez ciebie” – trików na poprawę zachowania malucha jest mnóstwo, a każdego dnia rodzic ćwiczy się do perfekcji w kreowaniu określonego zachowania dziecka. Jakoś trzeba sobie przecież radzić…

„Nie ma już ciastek”, „choć do mnie, bo ten pan cię porwie”, „jak nie zjesz obiadu, nie dostaniesz nic już dzisiaj do jedzenia”, „nie będzie bolało”, „w szkole jest fajnie” – koloryzowania w obecności potomstwa w żadnym domu na pewno nie brakuje.

Karmienie dzieci półprawdami, wymysłami, kłamstewkami w każdej rodzinie jest na porządku dziennym. Jak inaczej poradzić sobie bowiem z ich wychowaniem i wybrnąć z różnych kłopotliwych sytuacji? Jak wyprosić kulturę zachowania? Okrucieństwem przecież byłoby powiedzieć córeczce, że okropnie gra na flecie, że w szkole podstawowej będzie się męczyć na lekcjach i że żaba to zwykła żaba, a nie zaklęty w ropuchę książę. Większość blefów stosujemy dla dobra naszych pociech. Nie powinniśmy więc mieć z ich powodów wielkich wyrzutów sumienia. Gorzej gdy kłamiemy przy dziecku wtedy, kiedy naprawdę nie potrzeba. Takie postępowanie na pewno wcześniej czy później obróci się bowiem przeciwko nam.

Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)

Fot. pixabay.com



Facebook
 

COUNT:33