Jedynym sposobem, by jej się pozbyć, jest całkowita zmiana nawyków żywieniowych.
W osiągnięciu tego celu najważniejsze są dwa czynniki: wiedza dotycząca żywności oraz konsekwencja. Tymczasem brakuje nam zwłaszcza tej pierwszej. Gdy przy okazji debaty na temat asortymentu sklepików szkolnych zapytano polskie dzieci, czym jest zdrowa żywność, 11% wskazało na... chipsy. Również dorośli miewają problemy z rozróżnieniem między zdrowymi i szkodliwymi produktami. O ile prawo do użycia na etykietach oznaczenia „organiczne”, „bio” i „eko” jest regulowane przez Unię Europejską, o tyle napis „zdrowa żywność” producenci mogą umieścić na każdym opakowaniu. Dlatego też podstawowym nawykiem, który należy sobie wyrobić, jest czytanie etykiet. Tymczasem przyznaje się do niego zaledwie 21% polskich konsumentów...
Jak czytać etykiety?
Od 2014 roku – dzięki rozporządzeniom unijnym – oznaczenia na produktach żywnościowych muszą być przejrzyste i zrozumiałe. Surowo zabronione jest wprowadzanie potencjalnych klientów w błąd czy zatajanie istotnych informacji. Standaryzacja ta zdecydowanie ułatwia sprawdzanie kupowanych produktów – odrobina doświadczenia pozwala robić to niemal automatycznie. Co istotne, podczas zakupów nie powinniśmy poprzestawać na wyrobach już znanych. Warto przejrzeć półki w poszukiwaniu nowości i porównać ich skład z produktami, które zazwyczaj kupujemy. Moda na zdrowy styl życia sprawia, że na rynku pojawia się coraz więcej zdrowych, nieprzetworzonych artykułów. Znajdziemy je we wszystkich grupach żywności: zarówno w produktach zbożowych (np. mące z Polskich Młynów), jak i nabiale (np. Bakoma Jogurt Bio) czy tłuszczach i produktach mięsnych.
Czytając etykiety, powinniśmy zwrócić uwagę na trzy podstawowe informacje: datę przydatności do spożycia, wartość energetyczną oraz skład. Ten ostatni może być najtrudniejszy w interpretacji. Warto pamiętać, że dyrektywy unijne zmuszają producentów do umieszczania poszczególnych surowców i substancji dodatkowych w kolejności odzwierciedlającej skład procentowy. Składnik znajdujący się na pierwszym miejscu listy będzie dominował w danym produkcie.
Jak najmniej chemii!
Podstawową zasadą, jaką powinniśmy kierować się przy wyborze żywności, jest poszukiwanie produktów o jak najprostszym składzie. Przede wszystkim należy wyeliminować szkodliwe konserwanty. Do szczególnie niezdrowych należą glutaminian sodu (E 621) i benzoesan sodu (E 211). Obydwa związki chemiczne znajdują się w wysoko przetworzonej żywności, a ich nadmierne spożycie może wywołać bardzo poważne konsekwencje zdrowotne – od nudności czy zawrotów głowy po nowotwory. Na naszej czarnej liście powinny się znajdować również substancje konserwujące dodawane do wędlin: azotyn potasu (E 249), azotan III sodu (E 250) i azotan V sodu (E 251). Są to związki rakotwórcze. Większość konserwantów ma również działanie silnie alergizujące (np. wspomniany tuż benzoesan sodu czy sorbinian potasu oznaczany jako E 202).
Bez ograniczenia tuczących produktów nie ma co marzyć o szczupłej sylwetce. Jak jednak widać, czytanie etykiet powinno stać się nawykiem nie tylko osób na diecie. Pozwala ono wyeliminować wiele szkodliwych substancji, których regularne spożywanie może odbić się na naszym zdrowiu.
Fot. Shutterstock
Autor zewnętrzny