MasterChef odcinek 1. Kulinarny spektakl czas zacząć


MasterChef odcinek 1. Kulinarny spektakl czas zacząć

Opublikowano: 2013-09-01
MasterChef - Odcinek 1., sezon 2.
Po udanej pierwszej serii najpopularniejszego na świecie kulinarnego show, wszyscy zastanawiają się czym zaskoczą nas uczestnicy drugiej polskiej edycji.

Na castingach, które były organizowane we Wrocławiu, Gdyni, Krakowie i Poznaniu, pojawiło się tysiące chętnych, którzy mieli tylko jeden cel: dostać legendarnego „fartucha”. Jednak nie wszystkim się to udało. Na precastingach wybrano najlepszą setkę, która stanęła przed wymagającym jury, którego skład nie zmienił się od zeszłego roku. Zadaniem Magdy Gessler, Anny Starmach i Michela Morana będzie wybranie czterdziestki, a później finałowej czternastki, która będzie walczyła o sto tysięcy złotych, własną książkę kucharską oraz tytuł polskiego Master Chefa.

Już na początku odcinka uchylono rąbek tajemnicy – a mianowicie ujawniono kilka niespodzianek, które czekają na nas w tej edycji. Będzie to przede wszystkim występ Marco Pierre White’a – jednego z najsłynniejszych i najbardziej cenionych szefów kuchni świata. A także gotowanie ulubionej potrawy Michela równocześnie z nim, przygotowanie kołdunów litewskich z Magdą Gessler czy gotowanie dla najmłodszych na krakowskim rynku.

Na pierwszy ogień przed żądne smaków jury poszedł Daniel Hucik - student z Gdańska, który swoim poczuciem humoru i śpiewaniem nie zrobił dobrego pierwszego wrażenia. Jednak serca jurorów podbiły jego „mięsny krab”, czyli luzowane skrzydełka z kurczaka, nadziewane cielęciną i szyjkami rakowymi oraz smażona zupa selerowa. Żeńska część jury była na tak i to właśnie jemu Michel Moran wręczył pierwszy fartuch, w zamian za obietnicę, że już nie usłyszy więcej jego śpiewu.

Kolejno przedstawiono szereg kucharzy, którzy na szczęście mieli większe problemy z językiem polskim niż z gotowaniem, co nie raz wywołało łzy śmiechu u jurorów. Jednak czterech z nich również otrzymało wymarzony fartuch. Wiele szczęścia miała Diana Volonkhowa z Armenii, która rzuciła dobrą pracę w Moskwie i przyjechała do Polski, gdyż zakochała się. Jej marzeniem jest cukiernia, w której sprzedawałaby ciasta ze wszystkich stron świata. Dla jury nie przygotowała jednak nic słodkiego, a gołąbki w liściach winogron faszerowane mięsem. Ta propozycja nie spodobała się Michelowi, jednak panie przeważyły szale i Ormianka również dostała fartuch.

Następna uczestniczka Anna Nowak przyjechała z Poznania i przygotowała małże św. Jakuba na risotto szafranowym z zielonymi szparagami. Adeptka zaskoczyła jury tym, że gotowaniem zajmuje się dopiero od roku, a zainspirowała ją Anna Starmach. Uczestniczka wywołała wielką kłótnię wśród jury, gdyż według Magdy Gessler, wybrała sobie danie zbyt ambitne i nie poradziła sobie z nim, ponieważ było mdłe i bez smaku, a za same dobre chęci nie przepuści jej dalej. Michel jednak wyraził ciekawość tym co młoda kucharka może jeszcze pokazać i decyzja czy uczestniczka przejdzie do kolejnego etapu należała do Ani Starmach. Ta stwierdziła, że początki są najtrudniejsze dlatego z radością wesprze ją na nowej drodze. Anna Nowak obiecała, ze jej nie zawiedzie i pokaże na co ją stać.

Leszek Wodnicki już na początku podbił serce Magdy Gessler słowami, że gotowanie jest dla niego jak poezja, jak taniec, dobre wino, kobieta, wręcz jak narkotyk. Wszystko potwierdziło się kiedy jury spróbowało jego roladek z mielonej piersi kurczaka nadziewanych serkiem mascarpone i grillowanych pomidorów. Głosowanie było jednomyślne i pan Leszek dostał potrójne tak oraz fartuch zarówno za gotowanie, ale także za pewność siebie i równocześnie skromność.

Kolejną uczestniczką okazała się Beata Śniechowska, która na co dzień robi karierę jako pracownik naukowy we Wrocławiu. Przyznała się, że tak samo jak eksperymentuje w pracy w laboratorium, tak samo lubi eksperymentować w kuchni. Dlatego właśnie dla jury przygotowała pasztet ze szczupaka i boczku z konfiturą z brusznicy. Jury ponownie nie potrafiło ukryć swojego zachwytu zarówno potrawą, jak i doskonałą organizacją uczestniczki. Pani Beata zebrała same pochwały i łatwo przeszła do kolejnego etapu.

Ostatnią uczestniczką, dobrze znaną jurorom z poprzedniej edycji była Maria Ożga. Wtedy dostała się do czterdziestki, jednak w czternastce zabrakło dla niej miejsca. Na zeszłorocznym castingu przygotowała typowy śląski obiad czym rozbawiła jurorów, dlatego tym razem postanowiła postawić na coś dużo bardziej egzotycznego. Mianowicie na kuchnię afrykańską i przygotowała rolady z krokodyla faszerowane warzywami. Magda Gessler była oburzona i stanowczo postawiła na nie. Annie Starmach również niezbyt smakowało, ale potraktowała to jako wpadkę i ze względu na wspomnienia z zeszłej edycji dała szansę pani Marii. Michel postawił „kropkę nad i” i uczestniczka ponownie znalazła się w finałowej czterdziestce.

Pierwszy odcinek drugiej edycji polskiego MasterChefa przyniósł wiele emocji, na szczęście większość z nich była pozytywna, więc możemy się spodziewać wysokiego poziomu i ostrej rywalizacji.

Justyna Lutecka
(justyna.lutecka@dlalejdis.pl)

Fot.: TVN / Jacek Wrzesiński, na zdjęciu: Anna Starmach, Michel Moran, Magda Gessler



Facebook
Reklama
 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat