Dyplomatyczny lunch
Tym razem uczestnicy rozpoczęli rywalizację w niezwykle eleganckich ubraniach, w pięknym otoczeniu krakowskich Ogrodów Muzeum Archeologicznego. Tam zostali podzieleni na dwie drużyny. Kapitanem niebieskich został zwycięzca ostatniej konkurencji Charles, który do swojego zespołu wybrał Leszka, Jarka, Daniela i Dianę. W skład czerwonego zespołu pod dowództwem Beaty wchodzili Jola, Krzysztof, Ania i Maria.
Uczestnicy musieli przygotować elegancki lunch dla ambasadorów Grecji, Meksyku i Belgii oraz ich rodzin i przyjaciół. Każdy zespół musiał zaprezentować trzy dania: przystawkę lub zupę, danie główne i deser. Dodatkowym utrudnieniem było to, że potrawy musiały być związane z krajem pochodzenia dyplomatów. Obowiązywały również pewne uniwersalne zasady: dania powinny być wytworne i niezwykle estetyczne, ryby podane bez ości, mięso bez kości i wszystkie porcje powinny być podane jednocześnie.
Każda z tych kuchni charakteryzuje się oryginalnymi produktami, a każda drużyna musiała przygotować po szesnaście porcji. Czerwoni zdecydowali się na meksykańską przystawkę: krewetkę tygrysią marynowaną w pomidorach i papryczce habanero oraz sałatkę z awokado i pomidorami. Jako greckie danie główne wybrali pieczoną jagnięcinę, torcik z pieczonego bakłażana, papryki, cukinii i sera feta. Natomiast belgijskim deserem było ciasto czekoladowe z migdałami i polewą czekoladową. Niebiescy również podali belgijski deser a mianowicie baklawę. Meksykańskie było ich danie główne, czyli faszerowana papryka, sos migdałowy i ziarna granatu. Przystawką jako grecką częścią menu była cykoria w sosie beszamelowym w szynce ardeńskiej z serem gruyere. Na całe to zadanie ekipy kucharzy miały prawie trzy godziny a spiżarnia była cały czas otwarta. Drużyna Beaty od początku wzięła się energicznie do pracy. Zadania były dobrze rozdzielone, i drużyna dobrze zorganizowana. Niebiescy natomiast sprawiali wrażenie ospałych, a rytm ich pracy był o wiele wolniejszy.
Nie obyło się oczywiście bez kłopotów. Krzysztof chciał przejąć dowodzenie u czerwonych i burzył porządek grupy, kłócił się i dyrygował koleżankami. U niebieskich natomiast, drużyna była czteroosobowa plus Leszek, który pracował bez energii, wydawało mu się, że na wszystko miał czas i sprawiał wrażenie jakby gotował w innym świecie. W końcu, aby uniknąć skandalu dyplomatycznego, do akcji musiał wkroczyć Michel Moran. Postawił do pionu obie drużyny, pospieszył je i podpowiedział co należy robić. Ambasadorzy przybyli punktualnie, a Magda Gessler serdecznie powitała ambasadorkę Grecji w Polsce Tasi Athanasiou, ambasadora Belgii Raoul’a Delcorde, oraz konsula generalnego Meksyku.
Wykwinty suflet
I tym razem to do nich należała decyzja, która drużyna wygra. Ich zdaniem lepszą przekąskę przygotowali niebiescy, natomiast danie główne oraz deser należały do drużyny czerwonych, która tym samym zwyciężyła w tej konkurencji i mogła czuć się bezpieczna. To drużyna niebieskich, czyli Charles, Leszek, Daniel, Diana i Jarek musieli założyć czarne fartuchy i zmierzyć się z ciężkim, kapryśnym przeciwnikiem, którym okazał się suflet. Na to zadanie mieli 90 minut, jednak mogli w tym czasie przygotować, tyle porcji ile chcą i jurorom podać ten jedyny - idealny.
Charles postawił na klasykę i jako pierwszy podał jurorom suflet prosto z pieca, bez próbowania. Zaprezentował suflet czekoladowy z papryczką jalapeno. Drugi ze swoim sufletem, również czekoladowym, przybiegł Jarek, jednak z twarzy jurorów nic się nie dało wyczytać. Trzeci serowy suflet z sera gruyere należał do Leszka. Kolejna przed jurorami stanęła Diana, również z sufletem przygotowanym z trzech rodzajów sera. Wszyscy czekali już tylko na Daniela, który pierwszy raz przygotowywał suflet i mimo to zdecydował się na eksperyment - suflet bananowy. Mimo, że pierwszy wyrósł mu bardzo dobrze, spróbował go, doprawił i jeszcze raz włożył do piekarnika.
Jurorzy stwierdzili, ze zadanie było bardzo trudne, a oni spróbowali pięciu dobrze wyglądających sufletów. Zwycięstwo poszło jednak w ręce Daniela, który dzięki swoim eksperymentom i próbom idealnie go przyprawił. Drugie miejsce zajął Charli, a trzecie Diana. Z pośród dwóch zagrożonych panów Jarka i Leszka ten pierwszy musiał pożegnać się z programem, gdyż jurorzy stwierdzili, że zamiast sufletu przyniósł im ciasto czekoladowe.
Kolejne odcinki Masterchefa przynoszą coraz więcej emocji, których również nie zabraknie za tydzień, kiedy to uczestnicy będą musieli zmierzyć się z „rybą- potworem” oraz spotkają się ze swoimi bliskimi.
Justyna Lutecka
(justyna.lutecka@dlalejdis.pl)
Fot. TVN / Jacek Wrzesiński