Runda 1 - Walka z homarami
W walce o tytuł polskiego Masterchefa pozostało już tylko 9 osób. Zadania są coraz bardziej wymagające, tak aby wyeliminować najsłabsze ogniwa, ale także sprawdzić przygotowanie kucharzy i ich znajomość różnych produktów, a także pomysłowość. Dzisiaj uczestniczy zostali postawieni przez nieprzewidywalnym zadaniem. Oprócz tajemniczych skrzynek mieli tajemnicze koszyki, w których znalazło się osiemnaście składników między innymi: cytryny, ryż, szparagi, mango, pomidorki koktajlowe, małże, cukinia, mascarpone czy roszpunka. Najważniejszy składnik znajdował się w skrzynkach. Był to żywy homar. Uczestnicy byli zszokowani, bo choć przeczuwali, że kiedyś będą musieli się zmierzyć z tak wymagającym zadaniem, to nie sądzili, iż nastąpi to tak szybko i „rywal” będzie tak niewdzięczny.
Na wykonanie potrawy kucharze mieli tylko godzinę, a spiżarnia była zamknięta. Do dyspozycji były produkty tylko z koszyka. Największym wyzwaniem było to, iż amatorzy gotowania sami musieli zabić homara. Większość jednak nie miała skrupułów i wrzuciła homary do wrzącej wody. Największe problemy mieli Daniel, który bał się dotknąć homara i Maria, która odsuwała moment zabicia skorupiaka. Jednak w końcu przełamała się, a Danielowi pomogła Ania.
Maria, dla której był to najcięższy dzień w programie, nie popisała się, gdyż danie było jałowe i suche. Krzysztof podał homara z risotto z mulami, a talerz przyozdobił skorupkami, co nie było dobrym pomysłem, a risotto przesolił. Beacie również nie udał się homar w tajskim bulionie. Jola przygotowała skorupiaka w sosie winno-pomidorowo-homarowym - było to pyszne ekskluzywne danie. W przeciwieństwie do homara wykonanego przez Daniela, który był bez smaku i zbyt tłusty. Ania przygotowała ravioli z homarem w sosie pomidorowo-homarowo-winnym. Było to jej najlepsze danie do tej pory. Diana podała homara na dwa sposoby: na ciepło i na zimno z sałatką z mango. Michael pierwszy oceniał danie i zjadł prawie całe po czym zaczął bić brawo tak cudownej potrawie. Leszek był bardzo zadowolony ze swojej potrawy jednak za bardzo ją przysmażył. Charles skrytykował swoje danie, gdyż w sosie pomylił mascarpone ze śmietaną. Jednak Anna Starmach stwierdziła, że takiego dania właśnie dziś oczekiwała. I to Charles wraz Dianą i Anią znaleźli się w najlepszej trójce, jednak to mężczyźnie przypadło pierwsze miejsce. Do najgorszej trójki trafili Maria, Daniel i Leszek. Jednak na ich szczęście, nikt nie musiał oddać fartucha.
Runda 2 – Ulubione danie z dzieciństwa
W tej rundzie zadaniem uczestników było przenieść jurorów w czasy swojego dzieciństwa, pokazać smaki, na których się wychowali. Na początku zostały jednak wyświetlone zdjęcia uczestników kiedy byli małymi dziećmi. Wszystkich to wprawiło w dobry humor tak, że zapomnieli o toczącej się rywalizacji. Dodatkowo nie musieli iść do spiżarni, aby wybrać produkty, gdyż zostało to zrobione wcześniej przez ich mamy, siostry i żony. Rodziny przygotowały koszyki, w których były składniki na ulubione dania uczestników z dzieciństwa, po czym zajęli miejsce na balkonie.
Charles w nagrodę za zwycięstwo w poprzedniej konkurencji mógł albo dobrać brakujące produkty ze spiżarni, albo zacząć dziesięć minut wcześniej. Wybrał tą drugą opcję i miał godzinę i dziesięć minut aby przygotować potrawę. Każdy musiał przygotować po dwie porcje – jedną dla jurorów, a drugą dla siebie i bliskiego. Zawodnicy tylko raz mogli poprosić swojego bliskiego, aby na chwilkę zszedł na dół i im pomógł. Z tej opcji skorzystała między innymi mama Daniela, która rozwałkowała ciasto i zagniotła pieróg oraz siostra Joli, która kazała jej bardziej doprawić farsz. Wszyscy adepci gotowania ścigali się z czasem i chcieli dogodzić podniebieniom ukochanych osób.
Diana pochodząca z Armenii podała roladki z bakłażana i papryki faszerowane serem feta i orzechami włoskimi. Anna Starmach nie mogła się jej nachwalić i stwierdziła, że zazdrości jej dzieciństwa w tak barwnej kuchni. Leszek, który wychował się w czasach komunizmu przygotował kotlet de volaille z młodymi ziemniakami i zasmażaną kapustą, a Magda Gessler stwierdziła, że jest dobry, ale nie soczysty. Ania zaprezentowała polędwiczki wieprzowe, jednak dla jurorów były one nie doprawione i tak delikatne, że aż mdłe. Charles ugotował zapiekankę z wołowiny, kukurydzy, puree ziemniaczanego i sera gruyere. Michel Moran jadł podobną kiedy sam był mały, jednak żałował, że we Francji podawano ją bez kukurydzy, i stwierdził, że wersja Charlesa jest „zajebista”.
Maria pokazała naleśniki z białym serem i rodzynkami w sosie pomarańczowym. Uzyskała tylko ocenę, że są poprawne. Jola podała potrawę regionalną, którą gotuje się u niej na święta, czyli pyzy szczebrzeskie. Dla Magdy Gessler wyglądały apetycznie, jednak zupełnie były pozbawione przypraw. Krzysztof podał kurczaka smażonego na warzywach z sosem sojowym i biały ryż. Jurorzy pochwalili go, gdyż widzieli jak walczył o smak, co mu dobrze wyszło. Natomiast przy drożdżowych pierogach smażonych, faszerowanych kurczakiem i żółtym serem Daniela, stwierdzili, ze to danie w 100% oddaje charakter kucharza. Beata miała najtrudniejsze zadanie, gdyż w godzinę miała przygotować eklerki. Nie zachwyciły one ani jurorów, ani mamy Beaty, co sprawiło jej wielką przykrość.
W najlepszej trójce ponownie znaleźli się Charles i Diana, tym razem w towarzystwie Krzysztofa, jednak zwycięstwo w konkurencji rodzinnej przypadło Dianie. Do przegranych jurorzy zaliczyli Jolę, Anię i Beatę. Z tej trójki z programem musiała pożegnać się Jola. Już w najbliższym odcinku kandydaci na polskiego MasterChefa przeżyją istne piekło, kiedy będą gotować w jednej z restauracji…
Justyna Lutecka
(justyna.lutecka@dlalejdis.pl)
Fot. TVN / Jacek Wrzesiński