Szczególnie u kobiet stanowi czynnik powodujący pogorszenie stanu skóry – krostki i wykwity, ponieważ w wyniku narażenia na długotrwały stres dochodzi do zaburzenia gospodarki hormonalnej. Również ze stresu wiele kobiet przysłowiowo rwie sobie włosy z głowy. Co akurat ma tutaj dosłowne znaczenie – trichobillomania. Choroba nerwowa, w której kluczowe znaczenie odgrywa właśnie stres. Człowiek nerwowy zachowuje się nadpobudliwie i bardzo często przestaje w pełni kontrolować swoje czyny. A różnego rodzaju natręctwa, w jego mniemaniu pomagają mu radzić sobie właśnie z poczuciem stresu. Obgryzanie paznokci, objadanie się, palenie, a także dosłownie wyrywanie sobie włosów. Przeczesujemy włosy palcami, gładzimy, zawijamy kosmyki na palce. Problem rozpoczyna się wówczas, gdy nie umiemy się opamiętać, aby nie dotykać włosów. A następnie, aby ich nie zawijać na palce i wyrywać… Włos w miejscu, w którym poddawany jest ciągłemu zakręcaniu i pociąganiu staje się słabszy. Jego struktura robi się cieńsza i dużo łatwiej jest go wyrwać. Tak jakby z łatwością wychodził ze skóry głowy, bez bólu, beż specjalnie mocnego pociągnięcia. Najczęściej tego typu sytuacja dotyczy miejsc przy uszach, w których naturalne zagęszczenie włosów jest słabsze. Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy, że to już nie zwyczajne zachowanie, a problem. Kobieta, która nałogowo wyrywa swoje włosy popada w swoistą obsesje na tym punkcie. Zachowanie to nasila się oczywiście podczas każdej stresującej sytuacji. Z czasem zupełnie bez opamiętania wyrywamy sobie włosy. Nierzadko nie panujemy nad tym i nie zastanawiamy się, nad tym co robimy… W wyniku długotrwałego oraz intensywnego działania niszczenie włosów postępuje, a na skórze głowy pojawiają się miejsca widocznie przerzedzone. Choćbyśmy stosowały różnego rodzaju specjalistyczne szampony czy też odżywki nie jesteśmy w stanie naprawić zniszczonej struktury włosa. Łysiejemy. Trichobillomania to bardzo ciężka przypadłość, ponieważ ma podłoże psychologiczne. Długotrwały stres, a w wyniku niego nerwica, przeważnie wiele kompleksów, z którymi taka osoba nie może sobie poradzić, powodują, że nie jest to przypadłość chwilowa, czy zły nawyk, którego możemy się z łatwością oduczyć. Problem sięga dużo głębiej. Bardzo często u jego podstaw leży dzieciństwo, brak akceptacji swojego ciała, przykre doświadczenia czy nienawiść wobec własnej osoby. Jeżeli identyfikujesz się z osobą, która nałogowo rwie sobie włosy z głowy, albo twoja przyjaciółka, siostra czy mama tak właśnie postępują czym prędzej porozmawiaj z nią i namów na wizytę u psychologa.
Natalia Maksym
(natalia.maksym@dlalejdis.pl)
Fot. pixabay.com