Niespecjalnie rozumiem ten ruch. Zresztą świadczy to o słabości polskich kin sieciowych, że nie umieją znaleźć produkcji dobrych. Powszechne wyzucie z jakichkolwiek wartości w kinie doprowadza do zwykłej niechęci, by iść na seans. Niestety „Oculus” wpisuje się w smutny trend.
Tim Russel oraz jego siostra Kaylie są naznaczeni tragiczną przeszłością. Timowi po latach psychoterapii udało się uporać z mrocznym piętnem. Kaylie nie zapomniała. Celebruje w sobie chęć zemsty na starym lustrze, które identyfikuje z rodzinną tragedią. Pomimo oporów brat postanawia pomóc siostrze byt udowodnić, że wspomnienia zostały wypaczone przez młody wiek. Niestety, sprawy się komplikują gdy okazuje się że Kaylie ma rację.
Do bólu standardowy, do bólu oklepany i właściwie tyle można by powiedzieć. Wypada to jednak rozwinąć o to, że film nie jest zły, bo wpisuje się w założoną konwencję. On z założenia nie miał konkurować o Oscary. Problemem jest, że w jednej z większych sieci w Polsce wprowadza się miałkość wyświetlając produkcję sprzed 2 lat. Nie wierze, że na świecie nie wyprodukowano nic bardziej wartościowego, by pokazać to widzom.
Semko Bayer
(semko.bayer@dlalejdis.pl)
Oculus, też. Mike Flanagan, USA 2013