„Pierwsza na liście” – recenzja


„Pierwsza na liście” – recenzja

Opublikowano: 2015-02-27
Recenzja książki „Pierwsza na liście”.
Historia kobiecej przyjaźni, która po latach, okryta warstwą wzajemnych niedomówień, odradza się na nowo.

Życie Iny, obrotnej dziennikarki pracującej dla typowego brukowca, ogranicza się do węszenia nowych intryg znanych celebrytów, które bez skrępowania obnażają ich osobiste dramaty. Kobieta, barykadując się w zimnych ścianach sterylnego mieszkania, zamyka się nie tylko na nowe znajomości i przyjaźnie, ale przede wszystkim na doświadczenie na nowo upajającego uczucia miłości. Zranione przed laty serce Iny, uzbroiło się bowiem w ciasną i nieprzepuszczalną zbroję, odporną na wszelkie zaloty i komplementy, w końcu duszącej w zarodku wszelkie znamiona zauroczenia i miłości. Rutyna, która wkradła się podstępnie w jej codzienność, zostaje niespodziewanie przerwana w dniu, gdy na progu jej mieszkania pojawia się nieznajoma, grzeczna nastolatka, która twierdzi, że Ina jest pierwsza na liście...

Karola przypadkowo bowiem odnalazła w maminym komputerze - chorej na białaczkę Patrycji - wzruszający list, w formie motywujących wskazówek i pięknych wspomnień, który stanowić ma swoisty plaster na zranioną duszę, w przypadku jej nagłej śmierci. Kobieta zawarła w nim również listę nieprzypadkowych osób, na które dziewczyna, wraz z młodszą siostrą, może zawsze i niezmiennie liczyć, potrzebując pomocy czy zwykłego ludzkiego wsparcia. Karola nie zdaje sobie jednak sprawy, że jej nagła obecność w życiu zimnej i zdystansowanej dziennikarki, zniesie blokadę dawnych wspomnień, uruchamiając tym samym lawinę bolesnych uczuć. Los bowiem postanowił ponownie zakpić, splatając z sobą drogi nierozłącznych przed laty dziewczyn: Patrycji i Iny, dwóch wiernych przyjaciółek, rozdzielonych ciężką kurtyną kłamstw i niedomówień.

Magdalena Witkiewicz, w swojej najnowszej powieści, splata z sobą losy kilku kobiet, które z pozoru słabe, niezdolne do wytrwałej walki, pod wpływem trudnych doświadczeń, widocznych nie tylko w pooranej kolejnymi zmarszczkami twarzy, ale przede wszystkim w niegasnącym blasku wewnętrznej siły, nabrały prawdziwej, życiowej mądrości, wyglądającej nieśmiało z ich oczu. Mądrości zdolnej pokonać dawne urazy i uprzedzenia, a przede wszystkim niosącej miłość i nadzieję tam, gdzie jest najbardziej potrzebna. Autorka, poprzez wykreowane postacie, akcentuje kobiecą siłę, której źródeł nie należy doszukiwać się w umięśnionym ramieniu silnego mężczyzny, gotowym wesprzeć na życiowym zakręcie, ale płynącej przede wszystkim z wzajemnej i solidarnej żeńskiej przyjaźni. „Pierwsza na liście” to również ukłon autorki w stronę bolesnego tematu choroby - białaczki, która w naszym kraju zasnuta jest grubą warstwą milczenia i strachu. Autorka znosi wszelkie mity, które na przestrzeni lat zdążyły wyklarować się w świadomości polskiego społeczeństwa, niosąc z sobą mylny obraz bolesnego procesu przeszczepu szpiku kostnego. Dzięki lekturze powieści wiele wątpliwości zostanie rozwianych, a w sercach niektórych czytelników zakiełkuje nawet cicha myśl, by zostać potencjalnym dawcą szpiku. Na co sama po cichu zresztą liczę.

Joanna Jagieła
(joanna.jagiela@dlalejdis.pl)

Magdalena Witkiewicz, Pierwsza na liście, Poznań, Wydawnictwo Filia, 2015



Facebook
Reklama
 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat