Owszem, jest. Receptą na zniechęcenie, smutek i frustrację może być... odjęcie sobie lat. Nie, nie chodzi o wygładzanie zmarszczek cudownymi kremami ani o żadne operacje plastyczne- nie tędy droga. Chodzi mi raczej o odmłodzenie duszy, nie ciała. Każda z nas może to zrobić: nie musimy w tym celu wsiadać w wehikuł czasu, wystarczy pozwolić sobie na odrobinę „szczeniackiego” zachowania. Na mnie działa – może zadziała odświeżająco i na ciebie? A więc- poczuj się jak na nastolatka! Jak? Oto kilka pomysłów:
- Bądź flirciarą: uśmiechnij się albo nawet puść oczko do przystojnego mężczyzny na ulicy. Potrenuj rozkołysany, seksowny krok rasowej uwodzicielki. Odrzucaj do tyłu włosy w taki sposób żeby mężczyznom robiło się gorąco. Nie tylko małolatom to wolno!
- Zrób sobie wieczór filmowy „a la kino” z koleżanką albo z partnerem. Przygotujcie popcorn (nastolatki przecież nie przejmują się, że jest niezdrowy), zgaście światło, zróbcie nastrój i włączcie jakąś komedię, przy której będziecie pękać ze śmiechu albo horror, przy którym będziecie wrzeszczeć ze strachu- na cały głos! (Ważne: niech to będzie film z twoich nastoletnich lat, a nie jakaś nowość.)
- Zagraj ze znajomymi w gry z czasów młodości. Butelka? Tylko jeżeli wszyscy jesteście singlami, inaczej to mocno ryzykowna zabawa... Rozbierany poker? Jeżeli się wstydzisz, to może chociaż poker „ubierany”- żadnego skrępowania, za to dużo śmiechu. A może cofniecie się jeszcze dalej- do zabaw z dzieciństwa? Gonitwa w berka z ukochanym albo gra w gumę z kumpelami to nie tylko świetna zabawa, ale też solidna porcja zbawiennego dla zdrowia i urody ruchu...
- Wybierz się w muzyczną „podróż sentymentalną”- czyli posłuchaj piosenek, które były przebojami kiedy miałaś kilkanaście lat. Może przypomną ci twoją pierwszą dyskotekę/pierwszą randkę/pierwszy pocałunek... a może nawet porwą cię do tańca- tak samo jak kiedyś...
- Ubierz się „na smarkulę” nie według dzisiejszej mody tylko według tej, która obowiązywała kiedy byłaś małolatą. Do tego zrób „niepoważny” makijaż i fryzurę w tym samym stylu i tak wystrojona „strzel” sobie kilka selfie (na pamiątkę), a następnie wybierz się na przechadzkę po mieście- i niech nawet ludzie się za tobą oglądają, nie przejmuj się tym!
- Poświęć parę chwil swoim dawnym idolom. Tym, których plakatami tapetowałaś niegdyś swój pokój. Przypomnij sobie jak marzyłaś żeby być dziewczyną Leonardo Di Caprio albo jak stylizowałaś się „na Britney”. Poczuj znów tamte emocje. A na koniec wyszukaj ich aktualne zdjęcia i zobacz jak dziś wyglądają ludzie, którzy kiedyś rządzili twoją wyobraźnią. Jak bardzo się zmienili? A jak bardzo od tamtego czasu zmieniłaś się ty? I nie chodzi tylko o wygląd...
- Weź do ręki książkę, którą zaczytywałaś się jako podlotek. Nieważne czy będzie to „Ania z Zielonego Wzgórza”, „Władca Pierścieni” czy któryś z tomów „Jeżycjady”- ważne jest samo spotkanie z książkowymi bohaterami, którzy towarzyszyli ci w dorastaniu. Może nawet w nim pomagali. Czy nadal jesteś w stanie przejąć się ich losami? Albo przynajmniej uśmiechnąć się z sentymentem nad lekturą? Sprawdź to!
Życzę ci żeby „udawanie nastolatki” wyzwoliło w tobie spontaniczność i pomogło się „wyluzować”. Możesz mieć wiosnę w sercu, niezależnie od tego ile masz lat i jaka pora roku panuje za oknem!
Katarzyna Lewcun
(katarzyna.lewcun@dlalejdis.pl)
Fot. pixabay.com