Pracoholizm – gdy ambicja zamienia się w obsesję


Pracoholizm – gdy ambicja zamienia się w obsesję

Opublikowano: 2012-07-14
Gdy praca zamienia się w obsesję.
Jesteś ambitna, dokładnie wykonujesz wszystkie swoje obowiązki w pracy, zostajesz po godzinach, a zasypiając myślisz o tym, co będziesz robić jutro?

Twoje oddanie pracy wpływa negatywnie na życie prywatne? To oznaki pracoholizmu!

Pierwsze i najważniejsze jest uświadomienie sobie, że pracoholizm to choroba. Należy ją leczyć tak, jak każdą inną. Zaburza życie prywatne, psuje relacje rodzinne oraz odbiera czas na kontakty przyjacielskie. Rujnuje wszystko to, co na początku planowaliśmy osiągnąć. Podwyższamy poprzeczkę, wpadamy w wir pracy, a kiedy się ockniemy, nasze ciało jest wyniszczone i maksymalnie zmęczone, a poza budynkiem firmy nie czeka na nas już nikt.

Zaczyna się niewinnie
Siadamy nad rachunkami i załamujemy ręce. Po zapłaceniu ich wszystkich, nie starcza nam na drobne przyjemności, takie jak wyjście do kina czy restauracji. Wtedy myślimy, że warto zostać raz czy dwa po godzinach, by sobie dorobić. Kiedy wyznaczone dni miną, a dodatkowe pieniądze połechtają naszą chęć zysku, decydujemy się na kolejne nadgodziny. Rodzinie i bliskim zaczynamy powtarzać „jeszcze tylko ten jeden raz”, po czym przekładamy ten raz o jeszcze jeden, kolejny. Nigdy nie mamy dość, zawsze pragniemy więcej. Tak zresztą definiuje się każde uzależnienie.

„Ja pracuję równe 8h, więc nie jestem pracoholikiem” – nic bardziej mylnego. Osoba pracująca nawet na pół etatu może wpaść w tę chorobę. Pracoholizm to stan umysłu. Dotknięty nim człowiek myśli o pracy w dzień, w nocy, podczas spaceru i wieczornej kąpieli. Odczuwa ciągły stres i nie może się doczekać, kiedy znów siądzie nad swoim projektem.

Można by pomyśleć, że pracoholik jest pracownikiem idealnym i każdy pracodawca oddałby za niego rękę. Nic bardziej mylnego! Uzależniony z czasem staje się apatyczny, przemęczony i nieefektowny. Nie potrafi rozsądnie myśleć i nie wnosi do projektów żadnych świeżych pomysłów. Przechodzi w tryb funkcjonowania maszyny, która tylko powiela utrwalone zachowania i nawyki.

Kto choruje?
Na pracoholizm szczególnie narażeni są ludzie ambitni, perfekcjoniści i pedanci. Nie potrafią odpuścić, jeśli coś wykonane jest zaledwie dobrze. Dążą do osiągnięcia jak najlepszych wyników i w końcu się zatracają. Wchodzą w konflikty z współpracownikami, przestają im ufać i wolą wszystko wykonywać samodzielnie. Oczywiście, nie przyznają się do swojej choroby. Ani przed innymi, ani przed sobą. Oni po prostu nie wiedzą. Żyją w takim tempie, że nie mają czasu na refleksję. Płeć i wiek nie mają tu żadnego znaczenia. Wszyscy narażeni są w równym stopniu.

Zdecydowanie gorzej mają pracownicy z szefem pracoholikiem, niż szef z chorym pracownikiem. Uzależnione osoby w zarządzie narzucają bowiem własne tempo całej firmie, podnoszą poprzeczkę i oczekują niemożliwego. Łatwo wpaść wtedy w depresję, stracić poczucie własnej wartości, czy zwątpić w siebie. Na szefa pracoholika nie ma rady.

Medyczny punkt widzenia
Jak każda choroba, pracoholizm niesie za sobą poważne komplikacje zdrowotne. Osoba nim dotknięta może mieć problemy z sercem i ciśnieniem, które doprowadzą ją do zawału. Poza tym będzie cierpieć na wyczerpanie, zaburzenia koncentracji, bezsenność lub kłopoty z zasypianiem, wrzody żołądka, nerwice, zaburzenia seksualne, utratę wagi. Sama nic nie zauważy, a gdy ktoś zwróci jej uwagę, zaprzeczy. Dlatego potrzeba wiele cierpliwości i wyrozumiałości, by pomóc osobie chorej w znalezieniu wyjścia.

Leczenie jest stosunkowo przyjemne, a przynajmniej tak się zdaje osobie zdrowej. Pracoholik musi zdać sobie sprawę ze swej choroby – od tego dopiero się zaczyna. Później powinien znaleźć sobie nowe hobby lub zająć tym, co kiedyś sprawiało mu przyjemność. Musi rezygnować z nadgodzin i nadmiernego skupienia na pracy. W planach uwzględnia już nie tylko swoje projekty, ale także spacer, spotkanie ze znajomymi czy randkę z ignorowanym przed długi czas partnerem. Może zapisać się do koła, gdzie przychodzi wiele osób dotkniętych tą samą chorobą. W grupie zawsze raźniej.

Leczenie to jest jednak o tyle kontrowersyjne, że zdrowy nigdy nie zrozumie chorego, a przynajmniej przyjdzie mu to z trudem. Ciężko bowiem zrozumieć, jak spacer po plaży przy zachodzie słońca może być męczący lub irytujący. Na początku każdy plan niedotyczący pracy będzie pracoholika złościł i drażnił. Ważne jest, by najbliższe mu osoby były cierpliwe i wykazywały duże zrozumienie. Małymi kroczkami na pewno łatwiej dotrą do mety.

Olga Kublik
(redakcja@kobieta30.pl)



Facebook
Reklama
 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat