I choć teraz mamy różnorodność sposobów uzyskania takiego efektu, nie każdy jest dobry dla każdego.
Dla kogo tak?
Maskara pogrubiająca, na przykład Colossal firmy Maybelline, świetnie sprawdzi się w przypadku rzęs dość długich, ale cienkich, którym jedynie brakuje objętości. Krótkie rzęsy, które zostaną przesadnie pogrubione będą wyglądały groteskowo. Natomiast posiadaczkom grubych i gęstych, ale np. jasnych rzęs również taki tusz może wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Ale to nie znaczy, że firanka z rzęs jest nieosiągalna.
Henna?
Właścicielki rzęs niemal idealnych, ale jasnych, często mogą sobie pozwolić na całkowite zrezygnowanie z tuszu do rzęs. Jedyne, co muszą zrobić, to udać się do kosmetyczki na zabieg henny, czyli barwienia rzęs i brwi naturalnymi barwnikami. Daje to względnie trwały efekt, ponadto można dobrać taki odcień, który będzie wyglądał bardzo naturalnie, a i tak grube i gęste rzęsy nie są dodatkowo obciążone. Wyeliminowane jest również ryzyko sklejania. Należy jednak pamiętać, że henna to koloryzacja i nie da wymarzonego efektu rzęsom krótkim i cienkim. Może za to, niewłaściwie stosowana produktami kiepskiej jakości, poważnie osłabić nasze rzęsy, spotęgować ich wypadanie i sprawić, że już nie będą takie gęste i mocne. Zagrożeniem jest również możliwość podrażnienia oczu wrażliwych. Dlatego lepiej uważać i nie powtarzać zabiegu zbyt często.
Zagęszczanie
Tworząc firankę z rzęs krótkich, cienkich i rzadkich mamy kilka możliwości. Możemy zastosować sztuczne rzęsy w różnych wariantach doklejane jednorazowo. O ile nas na to stać, możemy zafundować sobie przedłużanie i zagęszczanie rzęs przez doklejanie pojedynczych sztuk metodą jeden do jednego (względnie trwałe i wygodne, ale kosztowne). Możemy również użyć tuszów dwufazowych lub zwykłych wydłużających, które posiadają włókna (naturalne lub syntetyczne), optycznie wydłużające rzęsy. Ale maskary takiej należy używać z umiarem. W przeciwnym razie owe włókna szybko okruszą się nam na policzki.
Autor zewnętrzny
Fot. sxc.hu