A przecież oprócz tego wszystkiego co się musi, chciałoby się mieć, jest jeszcze czas na przyjemności, relaks, życie towarzyskie. Masz wrażenie, że brakuje ci na wszystko czasu? A może to dlatego, że go marnujesz? Co zabiera ci cenne chwile z życia? Rozpoznaj wrogów czyli „złodziei czasu” i rozpraw się z nimi!
- Telewizja. Programy śniadaniowe, seriale, talent shows. Niby wszystkie są fajne: z jednych programów dowiesz się czegoś ciekawego, inne cię rozśmieszą, jeszcze inne tak cię wciągnęły, że koniecznie musisz się przekonać co będzie dalej... a potem okazuje się, że spędzasz przed telewizorem kilka godzin dziennie! Męczysz swój wzrok, rozleniwiasz umysł. Powiedz sobie: stop! Zastanów się, bez czego co oglądasz spokojnie możesz się obyć, co jest najmniej rozwijające, co oglądasz bardziej z przyzwyczajenia niż z potrzeby- i wyeliminuj to. Wybieraj z programu telewizyjnego tylko te propozycje, które uważasz za najbardziej wartościowe. I jeszcze jedno: nie siedź przed telewizorem bezczynnie! Wpatrując się w szklany ekran możesz równocześnie: ćwiczyć, prasować, piłować paznokcie- i robić setki innych pożytecznych rzeczy. A wtedy na pewno nie będzie to zmarnowany czas.
- Internet. Tak, wiem, internet to prawdziwa skarbnica wiedzy, źródło informacji, łącznik ze światem. W dzisiejszych czasach niemal nie sposób bez niego żyć. Ale odpowiedz sobie szczerze na pytanie: ile czasu spędzanego przez ciebie w sieci można uznać za zmarnowany? Ile godzin zajmuje ci śledzenie na plotkarskich portalach życia celebrytów, czytanie wciąż tych samych opinii na te same tematy na forach internetowych, przeglądanie nudnych zdjęć i czytanie nudnych statusów znajomych na facebooku? Czy rzeczywiście jest to jeszcze rozrywka, czy może już raczej tylko przyzwyczajenie albo wręcz uzależnienie? Proponuję ci małe wyzwanie: zrób postanowienie, że będziesz spędzać w internecie tylko pół godziny dziennie (nie licząc np. szukania informacji potrzebnych ci w pracy). Zobaczysz, nagle okaże się, że naprawdę żyjesz, zamiast śledzić w sieci życie innych...
- Prozaiczne czynności dnia codziennego. Czyli: dojazdy, zakupy, sprzątanie, gotowanie itp. Wiem, wszystko to trzeba robić. Ale być może mogłabyś tak się zorganizować żeby zajmowało ci to mniej czasu? Na przykład: zamiast codziennie rano jadąc do pracy stać pół godziny w korku może mogłabyś korzystać z komunikacji miejskiej/ w sezonie letnim przesiąść się na rower? Może zamiast codziennie biegać do marketu po drobiazgi mogłabyś robić większe, sensownie zaplanowane zakupy raz w tygodniu? Dokładnie odwrotnie jest ze sprzątaniem: „ogarnianie” wszystkiego na bieżąco zajmuje mniej czasu i jest mniej męczące niż sprzątanie naprawdę dużego bałaganu, który powstał przez to, że nie chciało nam się od razu umyć po sobie kubka po kawie... i kolejnego, i jeszcze jednego... i nagle w zlewie piętrzy się cały ich stos.
- Kontakty z ludźmi, z którymi nam „nie po drodze” podtrzymywane tylko dlatego, że „tak wypada”. Po pracy marzysz tylko o tym żeby wrócić do domu, ale dajesz się wyciągnąć koleżankom z biura na wspólną kawę, „żeby się zintegrować”, mimo że po całym dniu przebywania z nimi w jednym pokoju prawie nie możesz już na nie patrzeć? Imprezujesz ze znajomymi swojego partnera, mimo że wcale ich nie lubisz? Idziesz na ślub i wesele kogoś z dalszej rodziny, kogo nie kojarzysz nawet z twarzy, bo przecież dostałaś zaproszenie?
To nie ma sensu. Nie warto. Nie chodzi o to żebyś była egoistką i patrzyła na ludzi tylko przez pryzmat własnej przyjemności. Ale wymuszone, sztuczne kontakty nie przyniosą niczego dobrego ani tobie ani osobom, z którymi będziesz się spotykać.
Katarzyna Lewcun
(katarzyna.lewcun@dlalejdis.pl)
Fot. pixabay.com